EKSPLORACJE JASKINIOWE

21.02.2019 – 26.02.2019

Artykuły

Rozumiem dlaczego część społeczeństwa decyduje się chodzić w góry: dla świeżego powietrza, pięknych widoków i poczucia przestrzeni. Jaskinie zdają się być przeciwieństwem tego wszystkiego. Po co zatem w ogóle wchodzi się do jaskiń?

 

Jaskinie to taka inna działalność górska, bo tutaj powinniśmy zacząć od ustalenia pewnego terminu, którym jest człowiek gór. To osoba, która lubi góry i wszystko co jest nimi związane: przyroda, ludzie, wyczyn, psychologia, etyka, itp. Grotołaz to człowiek, który również podróżuje po górach. Tłumacząc dlaczego wchodzimy do jaskiń trochę odniosę się do historii. W początkach tej dziedziny poszukiwano w jaskiniach skarbów, w skrajnych przypadkach jaskinie były dla człowieka schronieniem, pojawił się aspekt naukowy, czyli nauki takie jak geologia, biologia, hydrologia w jaskiniach znalazły bardzo szerokie pole do działania, również sport pojawił się wśród grotołazów, szybkość pokonywania jaskiń, przejścia jaskiń trudnych technicznie tzn. zaciski, ciasne korytarze, syfony – to ciągnie wielu.  Dla wielu to możliwość odnalezienia miejsc, w których jeszcze nie było nikogo. Jest to trudne pytanie, chyba składa się na nie kilka spraw, to jak góry właśnie, to ludzie, czyli dość specyficzne towarzystwo, to nieznane miejsca, które odkrywamy, zdobywamy, to niebezpieczeństwo, którego szukamy wszyscy w różnych dziedzinach. 

 

Jako laikowi w temacie jaskiń pierwszą rzeczą przychodzącą na myśl są trudności, od których włos może zjeżyć się na głowie: wilgoć, mrok, zimno i ciasne przestrzenie. Na jakie trudności musza być przygotowane osoby marzące o poznawaniu jaskiń?

 

Najważniejszą sprawą podczas pokonywania jaskiń jest bezpieczeństwo. Jaskinie, góry są i będą, my natomiast możemy już nie mieć okazji ich poznawać.  Dzisiaj system szkolenia grotołazów jest można powiedzieć historycznym zapisem wypadków, które miały miejsce w przeszłości. Jeżeli chodzi o wilgoć to grotołaz ma na sobie ubiór dwu lub trzy warstwowy: bielizna, tzw. wnętrze, czyli "pajacyk" uszyty z materiały typu polar oraz na wierzchu kombinezon nieprzemakalny. Temperatura w jaskiniach polskich to około 4 - 10 stopni, czyli to co powyżej ma wystarczyć. Są syfony, czyli miejsca, gdzie w korytarzu jest woda i aby przejść dalej musimy zanurkować kilka lub kilkanaście metrów wtedy ubieramy pianki lub suche kombinezony, gdy syfon jest długi trzeba zabrać sprzęt do nurkowania, ale woda w jaskiniach nie każdego rajcuje. Ciasne przestrzenie to sprawdzian psychiki, nie mówię tutaj o schorzeniu typu klaustrofobia, bo takie wyklucza już podczas myślenia o jaskiniach, ale wypchanie powietrza z płuc i pchanie się na nogach, aby przecisnąć się przez zacisk zdarza się bardzo często, na pewno do chodzenia po jaskiniach jest potrzebna dosyć spora kondycja fizyczna, czasem osoby, które biegają w maratonach, czyli takie u których wydolność jest na maximum, nie dają rady w jaskiniach zrobić średnio trudnej akcji. Dobrze, a może właściwie jest rozpocząć przygodę z jaskiniami z kimś doświadczonym, najlepiej na kursie na kartę taternika jaskiniowego, które organizują kluby taternictwa jaskiniowego PZA. Stopniowanie trudności jest ważną zasadą chyba w każdej działalności, tutaj też.

 

Czy jaskinie pachną? Czy bez latarki jesteś w stanie dostrzec cokolwiek? Pamiętasz swój pierwszy raz pod ziemią?

 

W sensie fizycznym, czyli "przez nozdrza" to tak. Jest takie uczucie jak po podejściu i przebraniu się wchodzisz do jaskini i czujesz ten zapach skał, czasem ziemi i wtedy właśnie czujesz no nareszcie jestem tutaj, tak ja to odczuwam osobiście nie wiem jak inni, lecz u mnie tak to jest, dla mnie jaskinie pachną. Jest pewien inny zapach (trochę satyrycznie będzie), byłem kiedyś w Abchazji w dużej jaskini, było tam kilka biwaków podczas dojścia do dna jaskini. Na każdym biwaku była ubikacja, która oczywiście wydzielała charakterystyczną woń. Podczas poruszania się pomiędzy biwakami zapach "kibla" informował - to już niedaleko. Tutaj chyba jaskinie nie pachną. Bez latarki nie widać nic, dosłownie nic. Dlatego grotołaz ma przy sobie dwie. Jeżeli zepsuje lub zgubi światło główne to wyciąga latarkę awaryjną i może dalej podróżować lub naprawić to pierwsze. W roku 1996 grotołaz w Polsce czekał w jaskini na ratunek 6 dni, ponieważ nie miał latarki awaryjnej. Spadł mu kask na którym miał światło główne. Bardzo dobrze pamiętam swój pierwszy raz w jaskini: kilkanaście lat temu, zaczynałem od Beskidu Sądeckiego, ziemia, pająki, wyjście nocne. Dobrze wspominam ten czas.

 

Ile mamy jaskiń w Polsce? (Nie chodzi o konkretną liczbę, bardziej o rząd wielkości) Do ilu z nich można legalnie wchodzić?

 

W Polsce mamy ponad 4000 jaskiń. W Tatrach z 840-tu, udostępnionych jest tylko 25 dla grotołazów, czyli z Kartą TJ, w Polsce około 19 jaskiń udostępnionych dla ruchu turystycznego. Jaskinie które znajdują się na terenach parków lub rezerwatów wymagają zezwolenia od regionalnych dyrektorów ochrony środowiska.

 

Kto nie powinien wchodzić do jaskiń?

 

Trudno powiedzieć, względy zdrowotne mogą być tu przeciwwskazaniem. 

 

Co należy zrobić, aby legalnie i bezpiecznie poruszać się wewnątrz jaskiń?

 

Legalnie to zgłosić to tam, gdzie trzeba tzn., w Tatrach na stronie TPN zgłosić wyjście do jaskini, na Jurze podobnie. Staramy się nie chodzić do jaskiń w zimie ze względu na hibernujące nietoperze, itp. Obudzenie nietoperza podczas jego snu zimowego jest równoznaczne z jego śmiercią. Bezpiecznie to tak jak w każdej innej działalności, znać zagrożenia, które występują w jaskiniach i posiadać sprzęt, który uchroni nas przed nimi. Odpowiednia organizacja akcji jaskiniowej to również bezpieczeństwo. To wszystko składa się na kurs, o którym już wspominałem. Kurs na kartę taternika jaskiniowego. 

 

Jako ratownik i instruktor GOPR uczestniczyłeś w jaskiniowych akcjach ratunkowych? W jaki sposób wzywa się pomoc w trakcie wypadku, gdy telefon komórkowy nie ma zasięgu?

 

Niestety nie dane mi było uczestniczyć w realnej akcji jaskiniowej, w Grupie Regionalnej GOPR, w której działam, czyli Krynickiej jest spokojnie, jeśli chodzi o jaskinie. Idąc do jaskini ustalamy tzw. godzinę alarmową. Jeżeli nie wyjdziemy do tej pory kolega, który został powiadomiony przez nas, dzwoni do służb ratowniczych. Jeżeli wyjdziemy z jaskini i nie mamy zasięgu lub nic do powiadomienia po prostu jak najszybciej schodzimy do miejsca, w którym jest telefon. 

 

Czy takie akcje są dużo bardziej skomplikowane niż te prowadzone na powierzchni, np. w Tatrach lub Beskidach?

 

Dużo bardziej skomplikowane, oj tak! Przede wszystkim lokalizacja miejsca wypadku: jeżeli jest poszukiwanie w jaskini to są jaskinie, które posiadają dużo bocznych korytarzy - to pierwszy problem. Transport poszkodowanej osoby ze skomplikowanym urazem przez ciasne korytarze, zaciski jest czasem niemożliwy, dlatego trzeba budować różne ciągi linowe, poszerzać korytarze (rozkuwać, rozbijać przy pomocy materiałów wybuchowych). Podczas akcji po grotołaza w Niemczech w 2014, była potrzeba ustabilizowania jego funkcji życiowych, dopiero po tym można było rozpocząć transport do otworu, wydobywanie go trwało 11 dni. 

 

Jakie błędy najczęściej popełniają grotołazi?

 

Ostatnie wypadki w Tatrach to błąd ludzki, w 2017 roku grotołaz nie kontrolował szybkości poruszania się po linie, za szybko zjechał do dna studni - złamanie nogi. W 2014 roku podobnie, tutaj był uraz kręgosłupa. Dawniej, tzn. lata 70/80-te to przyczyny związane z utratą oświetlenia - obecnie problem ten w zasadzie się nie zdarza, łatwo dostępne oświetlenie LED-owe wykluczyło go na dobre. W 1970 roku grotołaz z powodu wyczerpania zmarł na linie , koledzy nie potrafili udzielić mu pomocy i zwieźć go do dna studni. Obecnie każdy grotołaz zna sposoby ewakuacji partnera w przypadku urazu, utraty przytomności oraz udzielenia pierwszej pomocy. Wiele akcji jaskiniowych które miały miejsce w Beskidach to zaginięcia, czyli błędy w orientacji w jaskini. Ratownictwo polegało na dotarciu i wyprowadzeniu z jaskini. Wiele wypadków ma miejsce podczas dojścia do jaskini, w wyniku porwania przez lawinę, itp. Dwa wypadki śmiertelne w Tatrach 1994 roku i 1996  roku to błędy w asekuracji linowej. 

 

Czy możesz w krótki sposób scharakteryzować jaskinie, do których wejdą uczestnicy wyprawy National Geographic?

 

Jaskinia Kasprowa Niżna w Tarach Zachodnich to jaskinia wymagająca użycia sprzętu alpinistycznego, do której często wchodzą kursanci rozpoczynający przygodę z jaskiniami. Występują tam tzw. progi skalne wymagające użycia liny. Z uwagi na liczne stawki i syfony częściej odwiedzana jest zimą gdy poziom wód nieco się obniża. Wejście do jaskini znajduje się stosunkowo nisko w porównaniu z innymi jaskiniami w Tatrach. Jest co ładna i ciekawa jaskinia o całkowitej długości ponad 3 km. Jaskinia Piętrowa Szczelina to jaskinia jurajska, trudności jak wyżej ciasnoty, wąskie korytarze, oczywiście jaskinia mniejsza od Kasprowej. Kasprowa Niżna i Piętrowa to jaskinie krasowe więc czasem można spotkać nacieki lub inne formy. 

Jaskinia w Trzech Kopcach to jaskinia zawaliskowa, więc korytarze pomiędzy zwalonymi głazami, które kiedyś uległy osunięciu. 

 

Nikt z uczestników nie ma doświadczenia speleologicznego. Z którą jaskinią będziemy mieli najwięcej kłopotów? 

 

Chyba z Kasprową Niżną - tam jest trochę odcinków linowych, myślę, że z tym aspektem możemy mieć najwięcej problemów, ale raczej tylko jeśli chodzi o czas przejścia. Wszystkie działania, które będziemy przeprowadzać w jaskini mają najwyższy priorytet pod kątem bezpieczeństwa. Można powiedzieć, że Wasze przejścia to taki przyspieszony kurs na kartę TJ. Wiem, że macie obawy przed wejściem pod ziemię, mnie także towarzyszyło wiele emocji podczas moich pierwszych wejść do jaskiń. Chcę Was zapewnić, że przede wszystkim ma być bezpiecznie: jeżeli podczas ćwiczeń w pierwszym dniu, okaże się, że nie dacie rady się poruszać na linach samodzielnie to zastosujemy wariant z opuszczaniem i wyciąganiem, lub z dodatkową asekuracją. Przed wyjściem z bazy, czyli tam, gdzie będziemy nocować przygotujemy swój sprzęt tak, aby nic nam nie brakło. Ciepła herbata, osłodzona, kanapka z serem i szynką, kandyzowane owoce i czekolada w zupełności wystarcza na dostarczenie energii podczas podróżowania kilka godzin w jaskini. 

 

I na koniec, choć może powinienem zapytać o to na samym początku: dlaczego Ty chodzisz po jaskiniach?

 

Trochę powiedziałem już o tym na początku naszej rozmowy, ale chyba drugi człowiek to odpowiedź "klucz". Kiedyś byłem sam w jaskini i czułem się dziwnie, teraz nie myślę nawet, aby gdzieś wybrać się solo. Jest w tym trochę sportu, staram się podnosić poprzeczkę, stawiać wyzwania. 

 

rozmawiał Mateusz Waligóra

Co warto wiedzieć na początku swojej przygody z jaskiniami?

czytaj więcej >

Jaskinie w Polsce – te miejsca warto zobaczyć

czytaj więcej >

Po co eksplorujemy jaskinie?

czytaj więcej >

Wywiad z ratownikiem GOPR Tomaszem Piprek

Rozmowa z Tomaszem Piprek, ratownikiem Krynickiej Grupy GOPR:

czytaj więcej >